Kretyn, zaklął w myślach. Otarł pot z czoła i spojrzał na czarne dachówki. Debil, powtórzył po raz setny tego ranka. Nie było jeszcze dziewiątej rano, a słońce już paliło niemiło­siernie. Szorstki dach drapał go w kolana, plecy bolały. Wy­prostował się i ściągnął przepoconą zieloną koszulkę. Odłożył młotek i usiadł, choć dach był tak gorący, że nawet przez spo­denki palił go w tyłek. .

Jest tam gdzieś za oknem, i podsłuchuje ich rozmowę.. Mniej więcej po tygodniu w Wyldcliffe dostałam list od ojca. Leżał, podobnie jak cała koresponden­cja uczennic, na długim stole w holu. Serce zabiło mi szybciej, gdy rozpoznałam jego staranne pismo. Wsu­nęłam list do kieszeni i liczyłam sekundy do pierw­szej przerwy. Ledwie rozległ się dzwonek, wyszłam za dziewczętami na taras za budynkiem. Otaczały Celeste, która rozwodziła się nad wspaniałymi wakacjami na egzotycznej rajskiej wyspie. Helen została w sali, pogrążona w lekturze, Sara gdzieś zniknęła. Rzadko ją widywałam, bo każdą wolną chwilę spędzała w stajni.. Mogłaby pracować przez jakiś czas za Arlene, ale nie za długo, ponieważ musiała poświęcić. Uśmiechnął się, co sprawiło, ze serce niemal przestało mi bić.. - Masz w torebce coś na to? - szepnął Nick, sztywniejąc na widok postawionych uszu psa.. Pomyślałam wtedy, że oto zbliżam się do jakiegoś końca. Że wybiła jakaś dwunasta i zaczyna się nocna część dnia. Że już zaczęłam umierać i zanim to się stanie, będę widziała wszystko w ten sam szokujący sposób - od spodu, od strony geometrii wydarzeń, gdzie świat ma swój początek w nieodgadnionej symetrii. Lecz i ta wiedza nie będzie mi już do niczego potrzebna, nic nie będę mogła z nią zrobić, w żaden sposób jej wykorzystać. Jedyne, co mi pozostanie, to dziwić się, że do tej pory nie widziałam porządku tak oczywistego, który na dodatek nie tkwi tam, gdzie sądziłam - w myślach, ideach, wzorach matematycznych, rachunku prawdopodobieństwa - ale w samych wydarzeniach. Osią świata są powtarzalne konfiguracje chwil, ruchów i gestów. Nie wydarza się nic nowego..